środa, 10 września 2008

PIACH. Piotra bARTosa sztućcem i glistą granie


***
piach /a w nim ciało jak rana/ mięsa pełna – to ja/ i krew się miele/ w żarnach żył / i stóp modlitwa szeptana/ jezus maryja
a stopy mdleją / od strachu jak kleszcz/ że weżre się coś
a nóżki takie brzózki /niby białe / ale w mleczu ciemny ścieg / już gra kornik
niosą nie słyszą / i jeszcze harcują jak jelonki / że to niby nic
no to rosnę / i trawa rośnie/ i ziemia jest krągła/ błękit jak kałuża/ w której złoty grosz lśni / ścierany porożem
i rosnę rosnę/ gwiazdy trącam / w skoku przez kałużę/ na drugi brzeg
ale tam też piach / i ściera jak pumeks/ parę skurczów byle bal / i trzeba odchodzić od kości
a potem tylko włosy i paznokcie / te parę życia taktów / i cisza

(nakręcenie wiersza - Piotr bARTos, słowa ze "Sztućców do glist" moje)


3 komentarze:

Anonimowy pisze...

"Gesztu-e, boga obdarzonego inteligencją, Oni poćwiartowali w swoim gronie. Nintu zmieszała glinę Z ciałem i krwią. Od tej pory zawsze było słychać dudnienie bębnów.(...)"

bohdan sławiński pisze...

"Bogowie wielcy pluli na glinę"

Anonimowy pisze...

"W gruncie rzeczy nic tam jednak nie ma, mięso definitywnie nie jest w stanie zmartchywstać, jak podaje pewien ktoś, kto już to wie."