środa, 2 listopada 2011

powieść wielogłosowa "Mówi Warszawa", opowiadanie

3 listopada 2011 r., VI Warszawski festiwal "Niewinni Czarodzieje", premiera antologii Muzeum Powstania Warszawskiego, Instytutu Stefana Starzyńskiego – oddziału MPW i wydawnictwa Trio - „Mówi Warszawa”. 21 opowiadań pod redakcją Marka Kochana,a w niej m.in. "Zdradzeni o świcie" więcej 
; 5 listopada gra miejska na podstawie stołecznych o-powieści - Labirynt Okoliczności więcej 

poniedziałek, 17 października 2011

opowiadanie "Uczeń i Mistrz" w "2011. Antologia współczesnych polskich opowiadań", wyd. Forma, red. Andrzej Skrendo i Paweł Nowakowski

"Wybór najnowszej prozy reprezentantów kilku pokoleń (...) zbiór tworzy spójną opowieść o przemijaniu, dezintegracji oraz zmianie obyczajów i sposobów komunikowania, o roli czasu, jego załamaniach, tworzących szczeliny, przez które przenikają z przeszłości historie oddziałujące na teraźniejszość i determinujące przyszłość" - więcej 

"Podróż na północ", antologia nowej literatury z Polski i Norwegii

pokłosie projektu "DAGNY" Willi Decjusza oraz Krakowskich Dni Literatury, podczas których trwał "romans kultur", w niej m.in. mój "Wypoczynek i rozrywkę po pracy..." - więcej

czwartek, 9 czerwca 2011

czwartek, 2 czerwca 2011

Stacja Twórcza, Judyta Chrystowska, królowa tiramisu

(...) cechy charakterystyczne dla literatury postmodernistycznej. Eklektyzm przejawia się w splocie akcji powieści z baśnią o Królestwie Słodyczy. Czarny humor. Zasada decorum przedstawiona jest w krzywym zwierciadle ironii. Intertekstualność (...) czy Piotr, tak jak Edyp, mimo podejmowanego wysiłku, skazany jest na wypełniające się fatum? W książce powieść i baśń są od siebie oddzielone. Piotra od Edypa odróżnia świadomość. Bohater zdaje sobie sprawę z tego, co na nim ciąży oraz jaki wpływ na samą podróż ma bagaż jego doświadczeń.. Od podziemnej stacji metra Natolin do celu jest jeszcze kilka przystanków... (więcej)

fot. amfora, Edyp i Sfinks

wtorek, 5 kwietnia 2011

IBL, Paweł Cieliczko, m.in. o Królowej Tiramisu

Królowa Tiramisu jest jedna z takich prób rozwiązania konfliktu z matką, a przy okazji rozprawienia się z agresywnym ojczymem. Półsierota Piotruś, któremu ojczym odebrał matkę, wchodzi w różne toksyczne związki – poprzez kochanki pragnie odzyskać matkę, ale i wyzwolić się od niej. W dorosłym życiu wdaje się w historie, które unieszczęśliwiały go, kiedy był dzieckiem. Matka – a raczej figury matki – mnożą się, plenią, odbierają rozkosz zmysłową i nadzieję na pojednanie z samy sobą, światem, kobietą (...) Piotruś nazywa siebie Łazarzem (z powstańca staje się zmartwychwstańcem) i oczekuje na wielką iluminację. więcej

środa, 3 listopada 2010

Kraków, targi książki, mag. lit. "Radar"

stoisko Radaru (kwartalnik Willi Decjusza),
np. 4 listopada (czwartek), 14.00-15.00, więcej

niedziela, 24 października 2010

DAGNY, Kraków, Lokator

Insytut Książki, W. Richert o królowej tiramisu

(...)...pod pozorami absurdu kryją się ponadczasowe archetypy: miłość syna do matki, pożądanie kochanki, nienawiść wobec rywala ojca, lęk przed upływem czasu, chorobą, śmiercią. Karty powieści są przesycone brutalnością ludzkich zachowań, prymitywizmem żądz i instynktów (...)
więcej

środa, 2 czerwca 2010

Karolina Felberg, W stronę mężczyzny... Czyli podejrzliwe czytanie literatury kobiecej; Fundacja na rzecz badań literackich

"(...) Najważniejszą cechą kobiety jest niewyrażalność. Nadal nie można do niej dotrzeć, choć ona sama zaznacza się, wdaje w nasze znaki, próbuje przecinać nam drogę, nie spogląda już na nas z góry – z dziedziny idealnej miłości platonicznej, z baśniowej krainy wiecznej szczęśliwości, jednak i tak pozostaje nieuchwytna: jak bohaterki Marka Bieńczyka i Bohdana Sławińskiego, o których im więcej się mówi, tym mniej wiadomo. Może mógłbym jeszcze jakoś opędzić się solą literatury, pochlapać wodą święconą cytatów, ale już siły nie mam. Była gałązką bzu, poza wszelkim podejrzeniem, stała w czystym zdroju, w słoju, a ja chciałem pieścić wonne płatki, wychwalać ściekające krople rosy, zanurzać się w nich i pić do dna. Cytaty się w moich dłoniach łamały, osypywały rdzą, czymże już byłem – wzdycha narrator Królowej Tiramisu, który już wie, że nie złowi Julii, ani żadnej innej w swój miłosny dyskurs – co więcej, z każdym wypowiedziany słowem będzie coraz bardziej upadał w mgławicę signifiance, w przestrzeń, gdzie nie ma spełnienia, jest tylko obietnica, czyli piekło miłości polegające na tym, że o Innym, którego się pragnie, można mówić tylko i wyłącznie pod jego nieobecność, bowiem słowa zagrażają jego istnieniu: Inny nie jest mną („Inny jest nieprzenikniony, nieokreślony, nieugięty”) i dlatego tworzę jego obraz (pierwsza negacja), ale też obraz nie pokrywa się z Innym („poza obrazem nie ma nic”: druga negacja), gdyż wówczas nie miałbym doń żadnego dostępu. Pragnę obecności Innego – pisze Markowski – a nieustannie tworzę pośrednictwa, mnożę mediacje, wytwarzam obrazy. Opieram afirmację na negacji i na tym polega mój dramat, z którego nie mogę się wywikłać, gdyż – na dodatek – obraz istnieje tylko dzięki słowom, które na nowo unieobecniają to, co i tak nieobecne. Obraz jest fikcją, bez której nie mogę żyć. Nie dość, że fikcją, to jeszcze fikcją stanowiącą rację bytu dla podmiotu mówiącego! To wzajemne uwikłanie, ta gorączka dyskursu miłosnego, którego stawką jest tak wiele, a który wydaje się – dzięki swej ekstatyczności – czymś niesamowicie autodestrukcyjnym, przekłada się na kondycję współczesnego podmiotu jakże niepewnego siebie, obwarowanego tyloma zastrzeżeniami, zagubionego w mrowiu cytatów, w labiryntach potężnej biblioteki kultury, która wywołuje w nim zrozumiały przestrach i zażenowanie, z drugiej zaś strony – prowokuje do walki o siebie, do niepodległości własnego głosu, do obrony swojej pojedynczości, śmiertelności i przygodności. Podstawowym komunikatem, jaki nadaje do nas współczesna proza opowiadająca o miłości niespełnionej, byłoby: jestem tu tylko na chwilę i nie wiele znaczę, ale opowiem wam moją historię (choć tak naprawdę już ją znacie), opowiem ją wam mimo wszystko!"
więcej

środa, 5 maja 2010

Na palcach chodzimy, "Nakręć Wiersz", Port Wrocław

"Na palcach chodzimy" - film Doroty Budacz, Magdaleny Malińskiej i Tomasza Pilikowskiego do muzyki Artura Krawczyka; baza ze "Sztućców do Glist"


środa, 10 marca 2010

"Na palcach chodzimy..." na ASP, ekspozycja

"11 marca 2010, godz. 18:00, Wydział Malarstwa ASP w Warszawie, pracownia nr 56
Film pt. „Na palcach chodzimy” inspirowany wierszem ze "Sztućców do glist", jako plastyczne i muzyczne rozwinięcie słowa. Interdyscyplinarny projekt służący integracji intelektualnej środowisk twórczych – czwórki studentów Akademii Sztuk Pięknych, Akademii Muzycznej oraz Uniwersytetu Warszawskiego. Wizualizacja: Dorka Budacz, Magdalena Malińska, Tomasz Pilikowski".

wtorek, 2 marca 2010

Roman Honet, Poeci na Nowy Wiek. Rocznik 2008. M.in. o "Sztućcach do glist"

"Sztućce do glist". Wydany przez Stowarzyszenie Literackie im. K.K. Baczyńskiego debiut Bohdana Sławińskiego okazał się niepospolitym zjawiskiem na tle polskiej liryki współczesnej. "zbieram żywe i martwe" - zapisywał Sławiński, a jego liryka, zanurzona w barokowej konceptualności, nawiązująca do Czechowicza, Czachorowskiego, Grochowiaka, Leśmiana, Czyżewskiego (zwróćmy uwagę na samą odmienność punktów odniesienia) przekonywała, że było co zbierać. W skreślonych przez Sławińskiego - posłużę się określeniem stworzonym przez niego samego - "czarnych litaniach na święta" roi się od wiewiórek, glist, jeży, lisów, ptaków, ryb, myszy i świerszczy: "piszczą w norach myszy /ale ciężko / ciężkie liście jeżyny mchy / i ciemne sny // jeszcze chciały / te trzy takty mysie grać / ale w snach / z norki - trumna". Cały ten zwierzyniec i całe to robactwo uczestniczą w oszałamiającym misterium natury, ale owo misterium ma to do siebie, że zasadniczo dokonuje się w dwóch cyklach. Elementarnych. To życie i śmierć. "parę skurczów byle bal / i trzeba odchodzić od kości // a potem tylko włosy i paznokcie / te parę życia taktów / i cisza" - jak zapisał Sławiński. A potem znowu: "i we mnie łąka / zboża czerwie motyle / a to wszystko rozmigotane". Albo: "i znowu to wszystko znowu // nierychliwie sprawiedliwie / w nurcie łąki / kość dodana do kości // z niej piję".
Sławiński pisze blisko śmierci, tak blisko, jak może pisać poeta nawiązujący do mortualnych obsesji baroku. Również i jego nie tyle sama śmierć zajmuje: równie namiętnie pochyla się nad rozpadem, nad samą nieodwracalnością śmierci - owszem, ale także nad - że tak powiem - procesami gnilnymi wynikającymi z tego, że dotyczy cielesności. "piach / a w nim ciało jak rana / mięsa pełna - to ja / i krew się miele / w żarnach żył" - zapisuje Sławiński w przekonaniu, że rozkrzewiający się przepych tego życiowego majestatu został definitywnie ograniczony w czasie, że wróci do ziemi, już do niej wraca: "w ciele gniazda korzeni / w ustach ziemia", "w ustach ziemia / kochana w ustach ziemia".
"trup szarpie czarne struny / i białe polany" - zapisał Sławiński. To samo było przedmiotem zainteresowania poetów baroku. Trup. Ale - powołując się na ów barok po raz kolejny - czuję się w obowiązku wyraźnie dodać, że Bohdan Sławiński korzysta z barokowych konceptów przefiltrowanych już przez całe grono autorów (choćby wspomnianego Grochowiaka, czy niewymienionego Rymkiewicza), więc jest to w każdym aspekcie akt twórczy, intrygujący i oryginalny. Zatem: "trup żywego dogoni / ptak odfrunie, żywe zgnije / podobno opuchnięte sklęśnie / a martwe ożyje" - prorokuje Sławiński, w międzyczasie w wierszu pt. "portret trumienny" wspomina, że "fundatorki truchło / napuchło", by w ostatecznym rozrachunku dojść do tego, czego można się było spodziewać, ale co zostało nader udatnie skreślone. Czyli nadeszła pora na opis trupa własnego: "mój trup / pod jabłonką / wysiąka // kałuża mięsa // kompost do nory noszę / jabłkami inkrustuję żebra / owijam w bandaż / co z mięsa nosi / a nie jest metafizyczne // tyle czułości / z kilku uderzeń siekiery? // w drżącym powietrzu // tyle miłości / w cieniu?". Urokliwe, prawda?
Sztućce do glist to odważna propozycja, wyróżnia się na tle współcześnie wydawanych tomów, choć może częściowo - w efekcie konsekwentnego stosowania przywołanego konceptu, jest zmanierowana. Ale może tak miało być. Jak zapisał Sławiński: "takie wyroki / taki boski drenaż".

nominowani - całość

Krzysztof Kleszcz, Dreszcz jak deszcz. Przełknąć czerwie i glisty. Rzecz o "sztućcach do glist"

"Komu potrzebne są sztućce do glist? Temu, kto co dzień patrzy na „czynną rzeźnię dymiącą od krwi” i szuka sensu w tym co stworzył „dobry bozia”?Czesław Miłosz pisał „Nadzieję pokładamy w ludzkim Bogu. / A jeśli tak, to lituje się / Nad każdą schwytaną myszą, skaleczonym ptakiem. Wszechświat dla Niego jak Ukrzyżowanie.”No więc jak przeżyć ten smród, przełknąć czerwie i glisty?
Pamiętam jak kilka lat temu posłuchałem „Uwag Józefa Baki” w wykonaniu Budzego i Trupiej Czaszki. Ostra muzyka wwiercała w głowę z pozoru naiwne i proste teksty XVII- wiecznego jezuity. Wykpiwane przez lata, w ustach wokalisty Armii zaczęły kąsać: „Łopata przeplata, wesele w łez wiele” ; „Stul ogona, stul ogona / stul ogona, stul...”; „Świat bałamut i fiut, fiut. / Nic po nim, nie gut, gut.” ; „Tu snem szczęście, chwała marą / Młodość, piękność, lat poczwarą. / Dzisiaj rozkosz i bogactwo, / Jutro ropa i robactwo.” ; „O bogaczu godnyś płaczu, / Masz sepety i kalety, / Masz gody, wygody / I futra - do jutra. / Źle żyjesz, zawyjesz.” Ciekawe czy Bohdan Sławiński ogłuszał się przy dźwiękach Trupiej Czaszki?
Jego tomik operuje rzadko dziś używaną formą poetycką. Niełatwą. Tu nie tylko gra się konsekwentną metaforą, która czerpie z baroku, zapewne też z Rymkiewicza, Leśmiana. Sławiński w jednym wersie zapisuje zwykle dwa trzy słowa, jakby skąpą haikupodobną frazą miał podkreślić marność opisywanego świata. Okrzyk Marność! to "znak wodny" tej poezji. („kość dodana do kości / z niej piję".)
Jej urodą jest prostota fraz, np. „Z klucza gęsi / opada rdza piór.”, „Wokół tatarak i raki w pamięci”. Zauroczyły mnie aliteracje, kunsztowne zestawienia słów („ażury róży z pajęczyn i rosy”, „noże mrozu rżną / ciała na płatki krwawe”, „boli boga ranna brzoza”, „kracze czarne”), synestezje („jak żuć pisk”, „leje się głos”). Dużo tu modlitewnego stylu: „podobno opuchnięte sklęśnie / a martwe ożyje”, „gdzie bozia wschodzi duszy ziarnem / hosanna!”, „drogę rozświetla próchno”.Ten ponury, obleśny świat robactwa, najsilniej oddziaływuje tam, gdzie język jest wulgarny: „żryj rybę bez mięty”, „klep grzechów odpuszczenie / ciał zmartwychwstanie / już zdychanie”, „mysia mumia / lisie gówno”.Metafory mają wywołać dreszcz: „księżyc przeguby rżnie”, „trzeszczą trumny burty”, „żrą larwy z ciała misy”, „bóg hebluje / czerwiem”, „trumną w zębach grzebie” , „coś tam umiera / inne żyje / to się rozmnaża / tamto gnije / zabłyszczy się zabieli / zaczerni zazieleni / zamarzy przy samej ziemi”, „szczebiocze gościec w kolanach / zdrowaś / zdrowaś”.I czy ten dreszcz nas oczyści jak deszcz? Owszem, bo „Trup żywemu / namydla plecy”".
całość

"fota" - Ilustracja z książki Baka odrodzony (Wilno 1855)

środa, 18 listopada 2009

Anna Kołodziejska, granice.pl, rec. Królowej Tiramisu

Wraz z ukazaniem się nominowanej do tegorocznej literackiej nagrody „Nike” debiutanckiej „Królowej Tiramisu” w przegródkach współczesnej polskiej literatury przybyła nowa szufladka opieczętowana nazwiskiem Bohdana Sławińskiego. Nowość ta nie jest konotowana swoistymi prozatorskimi juweniliami autora, lecz potencjałem pisarskim i jego jakością, któremu trudno odnaleźć odpowiednik. Można by szukać okolicznościowych analogii do twórczości m.in. Wojciecha Kuczoka (który jak Sławiński bawi się ze słowem), ale pójście tym tropem nie zawiedzie nas daleko. Podczas gdy u autora „Widmokręgu” snucie opowieści odbywa się pod patronatem wyrafinowanego stylizatorstwa, ukierunkowanego nie tylko na estetyczne, ale przede wszystkim epistemologiczne doświadczanie świata, u Sławińskiego werbalna rozgrywka ma nachylenie alegoryczne, słowo zaś pełni u niego rolę uteralnego zwrotnika, tożsamościowego schronu dla bohatera powieści. Ta, ze względu na jego losy, wyraźnie podzielona jest na dwie części: historię dzieciństwa i ukształtowanej przez nie dorosłości (...)
więcej

piątek, 6 listopada 2009

targi w Krakowie, królowa tiramisu


stoisko B66 (wyd. Czarna Owca), godz. 15, sobota, 7 XI, ewentualne "mazanie" po królowej...

"Godna podziwu autodemaskacja"

Przypis do "prezentacji": hedonistyczne wynurzenie - cytat za prof. dr hab. Januszem Sławińskim z "Who ist Who" z roku 1986, rubryka: hobby. Zwyczajowo odpowiadało się wtedy, że działkowanie, ogród, szydełkowanie, na grzyby i ryby, jedynie profesor wyznał, że "alkohol i seks"... Zawieruszyło się też pytanie "gdybym miał cudowną różdżkę, to co bym zrobił dla Polski?" i żarliwej odpowiedzi: że Polska od morza do morza! najlepiej od morza Barentsa po ocean Indyjski, z uwzględnieniem rowów oceanicznych, szelfów, rozciągnięcia władzy na wszelki plankton etc. Ot, zamiast fujareczki pasterza, który skocznie "wsi spokojna, wsi wesoła..." - pieśni godowe humbaków. Ech, jakie wczasy i pożytki...
prezentacja

piątek, 2 października 2009

Krzysztof Uniłowski, FA-art, rec. "Królowej Tiramisu"

Krzysztof Uniłowski, FA-art nr 1-2 (75-76) 2009, "Cierpienia młodego polonisty"

czwartek, 1 października 2009

Gazeta Wyborcza, Nike, wywiad

więcej
art: S. Wyspiański, "Thetis z fal wynurza się ku synowi'' (''Tetyda i Achilles''), Muzeum Narodowe w Warszawie.


wtorek, 29 września 2009

Kultura Liberalna, "Forma i ironia...", wywiad

Katarzyna Kazimierowska: Czy zgodzisz się ze stwierdzeniem, że w „Królowej Tiramisu” mężczyźni mają gorzej, kobiety są niewierne i głupie, a świat, po arkadyjskich pierwszych chwilach dzieciństwa – okrutny i niesprawiedliwy? Bo dla mnie twoja książka to pełna metafor bajka to protest song w dobie kryzysu męskości…

więcej

środa, 16 września 2009

Tok Fm, audycja, Królowa Tiramisu

Audycję poprowadził Grzegorz Chlasta: o źródłach Królowej..., baśniach, balladach, myszach, futbolu i rozbiorach + czytane fragmenty.
link: więcej

piątek, 11 września 2009

Darek Bugalski. Królowa Tiramisu w Trójce

Trójka. Klubowy Znak Jakości. Audycja Darka Bugalskiego o "Królowej Tiramisu". O książce: Leszek Żuliński, Leszek Bugajski, Magda Rabizo-Birek. A i żarliwy token ze mną. Darek - profesjonalista, a głos - jezu chryste!; ja zaś splątany, zaplątany, w odwodach, ze spierzchłymi ustami, ale gdy wezwała trąbka, pod Darka przewodem, jakoś poszło - w końcu "za nami sunął tankietek wąż", hurra! Wygraliśmy wojenne ballady: o ułanach i konikach, o Jasieńkach, co to wróć ucałuj, a jak nie - życie po życiu w kłosach zbóż - wiedli, z flory - wierzbach płaczących, pąkach białych róż, czerwonych makach i rozmarynach, by wreszcie: o ułanach na wedecie i szarej piechocie, która wiadomo: gdy błoto, deszcz czy słoneczna spiekota - maszeruje: lewa! lewa! śtyry! Próbowaliśmy jej odmienić Tanatosa w Erosa, niby że: "ej dziewczyno, ej niebogo", "gdy na błoniu kwiecie", "pukają, stukają wpuść panienko"! Ale nie - bo w tle - Grzesiuka "Gdy w noc wrześniową", kiedy to "naszych orłów widać nie było", bo w istocie, z dalekiego planu, Polska-Słowenia 0:3. I choć z Darkiem, niby "pierścień obrońców murem stanęli", znów wrześniowa klęska. Ale jak to na wojence ładnie, hej!
więcej

blog Maadamme, recenzja Królowej Tiramisu


"Gdzie śmieją się śmiechy w ciemności"
(..) O fascynacji, ale i o niemocy mężczyzny wobec świata kobiet (bohater Sławińskiego przypomina bohatera z filmu The Wall by Pink Floyd) (...) współczesna baśń pełna symboli i archetypów: począwszy od dzieciństwa, symbolu matki i ojca, przemijania i śmierci, symbolu arkadyjskiej natury i bezimiennego miasta, aż po symbol kobiety fatalnej".
więcej

fota: poster z filmu "Śmiech w ciemności", w reżyserii Tony'ego Richardsona